Drop Down MenusCSS Drop Down MenuPure CSS Dropdown Menu

niedziela, 19 lipca 2015

Meta 2033, czyli hipnotyczne gwiazdy na Kremlu i mikrokosmos w tunelach


Dmitrij Glukhovski
Metro 2033


Pewien rosyjski osiemnastolatek miał genialny w swojej prostocie pomysł. Dojeżdżając do szkoły moskiewskim metrem z jednego krańca miasta na drugi, zobrazował sobie rówieśnika, który próbuje pokonać te same stacje, od WOGNu do Abrackiej, w świecie postapokaliptycznym. Zaczął spisywać swoje mroczne wizje, na kanwie których później napisał swoją debiutancką powieść. Wydawnictwa odmówiły publikacji z powodu zakończenia (końcówka nie dawała możliwości kontynuowania cyklu, a jak wiadomo, teraz właśnie na seriach się zarabia). Wobec tego w 2002 autor opublikował 13 rozdziałów tekstu na stworzonej przez siebie stronie internetowej, z odnośnikami do odpowiedniej muzyki, która powinna według autora towarzyszyć lekturze. To był strzał w dziesiątkę. Metro zyskało niespotykaną popularność, zwabiło ponad 3 miliony czytelników na całym świecie.

Moskiewskie metro ma niezły klimacik. 
Źródło: kciuk.pl

Po kilku latach na skutek wytrwałych błagań fanów, autor przeredagował oryginalną wersję Metra, ale zrobił to w naprawdę niezwykły sposób. Mianowicie postanowił stworzyć społeczno-interaktywny eksperyment, dzięki czemu narodził się fenomen. Poprosił swoich fanów o sugestie, wskazówki, informacje na temat działania moskiewskiego metra. Okazało się, że wśród jego czytelników byli i inżynierowie, i naukowcy, i wojskowi, i sami pracownicy komunikacji miejskiej, dzięki czemu każdy kolejny publikowany w sieci rozdział był dopracowany i poparty fachową wiedzą. Powieść nabierała tempa.

W 2005 opublikowano rosyjski oryginał, pięć lat później powieść przetłumaczono na angielski. Autor postanowił też zaprosić innych pisarzy do swojego uniwersum, wystarczyło napisać o życiu pod ziemią po zniszczeniu Ziemi. Do tej pory napisano ponad 60 innych powieści osadzonych w różnych miastach, nie tylko w Moskwie (jedna nawet ma miejsce w podziemnych schronach krakowskiej Nowej Huty), stworzono na podstawie Glukhovskiego grę komputerową, w planach jest film.

Dzielnica obiecana Pawła Majki opowiada o zrujnowanym Krakowie. 
Źródło: naekranie.pl

Zdobyte przez mojego lubego Metro 2033 podczas Warszawskich Targów Książki nęciło apetyczną grubością, klimatyczną okładką i fascynującym pomysłem. Gdy się w nie wgryzłam, pierwsze sto stron akcja rozkręcała się dość nieśpiesznie. Wiadomo, że na świecie wybuchła kilkanaście lat wcześniej wojna tak okrutna i bezmyślna, że ludzie zniszczyli Ziemię, bombardując bronią nuklearną i biologiczną. Teraz przebywanie na powierzchni jest niebezpieczne, to środowisko radioaktywne, skażone i zmutowane; rośliny i zwierzęta przemieniły się w zatrważające, wynaturzone bestie. Jedyny ratunek to metro. Skarłowaciała, półślepa rasa ludzka, a raczej jej niedobitki, walczą o przetrwanie w podziemnych tunelach.

Osiemnastoletni Art żyje w społeczności na stacji WOGN, pomaga w przygotowaniu słynnej na całe metro herbatki z suszonych grzybów, odrabia swoje godziny na posterunkach w tunelach metra, zasłuchuje się w fascynujących, choć niestworzonych historiach o dziwnych wydarzeniach i legendach z innych stacji. Czasem ma koszmary związane z czarnymi, piekielnymi stworami, które plenią się w korytarzach i rozszarpują ludzi, czasem wspomina swoją zmarłą matkę, przypomina sobie, jak zginęła podczas inwazji szczurów. Pewnego dnia poznaje Huntera, tajemniczego podróżnika, który stawia jego świat na głowie, najpierw wydzierając największy sekret chłopaka, a później prosząc o olbrzymią przysługę. Jeśli nie wróci z tuneli, które chce wysadzić Hunter, Art ma wyruszyć do Polis, miejsca największej kultury i splendoru w całym metrze, by donieść odpowiednim ludziom, co się dzieje na stacji WOGN.

Źródło: kciuk.pl

Od tego momentu wstrzymujemy oddech na każdej stronie, dotrzymując kroku podróżującemu przez metro bystremu młodzianowi. Czujemy ciarki na całym ciele, gdy ludzie wariują w tunelach, czujemy niepokój, gdy bohaterów napiera niesamowite uczucie zagrożenia, próbujemy zrozumieć skomplikowaną strukturę wewnętrzną metra. Nie tylko tę fizyczną (nieuniknione jest wertowanie książki w poszukiwaniu mapki i szukanie miejsca, gdzie znajduje się w danym momencie Artem), ale przede wszystkim społeczną. Chłopak spotyka najróżniejszych świrów, czubków, szaleńców, oszustów, sadystów, mędrców. Człowieka, który twierdzi, że widzi przyszłość. Komunistów, nazistów, kapitalistów, rasistów; świadków Jehowy, którzy wierzą, że Boże królestwo jest blisko, słyszy o satanistach, którzy próbują się dokopać do piekła, natyka się na kanibali, którzy wierzą w wielkiego robaka drążącego ziemię i stwarzającego tunele. Są społeczności pracujące jak w zegarku, inne znów chaotyczne, niezrozumiałe, agresywne, niektóre heroiczne, wytrwałe, jeszcze inne popadające w odrętwienie. Cały przekrój polityczny, religijny, społeczny, mikroświat zaklęty w metrze. Każda stacja jest jak osobny kraj.

Artem uczy się co chwilę innej wizji świata, ale żadna go nie kusi. Jest tylko misja. I ta misja, poczucie wybraństwa, a także fakt, że chłopak w cudowny sposób wychodzi z życiem z każdej przygody, staje się jego wiarą. Metro jest bardzo meta w tym sensie: Art w pewnym momencie uświadamia sobie, że jego życie jest bardzo fabularne, a on sam jest jak bohater jakieś narracji.

Źródło: kciuk.pl

Końcówka jednak, jak zauważyli moi znajomi, choć mocna i intrygująca, jest jednak bardzo podobna do zakończenia innej popularnej książki science fiction. Mimo to Metro fascynuje, podnieca wyobraźnię, zmusza do zastanowienia nad duchowością człowieka, nad jego wyborami, przekonaniami i przyszłością. Wraz z wartką akcją, mroczną postapokalipsą i przerażeniem mrokiem tuneli, niesie ze sobą przemyślenia filozoficzne, psychologiczne, socjologiczne, a także wyśmiewa ustroje polityczne. Wreszcie pokazuje też społeczeństwo ludzkie z olbrzymiej perspektywy, pokazując wady: małostkowości, egocentryzm, brutalność, ale też zalety: różnorodność, zaradność, umiejętność dostosowania się do każdych warunków. Nie zapominajmy też, że wywołuje zachwyt moskiewskim metrem, które ma naprawdę fantastyczne stacje, często przypominające bogate sale balowe.

To naprawę dobry kawałek literatury. Nie można przegapić.

Cosplay stalkera. 
Źródło: guitarnil.deviantart.com

09:00:00