Drop Down MenusCSS Drop Down MenuPure CSS Dropdown Menu

sobota, 8 listopada 2014

Piersi pełne mleka i córka szalonego króla

Joanna Hickson

Oblubienica spod Azincourt



Kobiety, które nie mają praw.

Kobiety pozbawiane prawa do decydowania do sobie, wykorzystywane, gwałcone. Kobiety w świecie niebezpiecznym i nieprzyjaznym, świecie mężczyzn. Kobiety pełne charakteru, odwagi i determinacji. Kobiety, które mimo wszystko zmieniają bieg historii. 
Końcówka średniowiecza, rok 1401, Paryż. Guillemette Lanière, dla przyjaciół Mette, córka piekarza, na szybko wychodzi za mąż za stajennego chłopca. Na szybko, bo ciąża, żeby nie było wstydu. Niestety dziecko umiera, pozostawiając po sobie pustkę w sercu i piersi pełne mleka. Matka Mette ma jednak żyłkę do interesów i prowadzi dziewczynę prosto do pałacu, gdzie szukają mamki dla niemowlęcia. Dla księżniczki - córki króla Francji Karola VI Szalonego, małej Katarzyny Walezy, która w przyszłości da początek dynastii Tudorów w Anglii. 

Jak możecie się domyśleć, Mette szybko przywiązuje się do małej księżniczki. Staje się dla małej czułą matką, kocha ją jak własne dziecko. Matkuje również pozostałym królewskim dzieciom, którymi zajmuje się tylko bezduszna służba. Ich rodzona matka, królowa nie interesuje się potrzebami dzieci, nawet tymi podstawowymi, jak jedzenie, czy ubranie, nie mówiąc o właściwym wychowaniu. Ojciec zaś jest szalony – myśli, że jest ze szkła i może się w każdej chwili rozpaść.
Pewnego dnia, gdy mała księżniczka ma już pięć lat, do pokoju dziecięcego wpada okrutny i przerażający mężczyzna, książę Burgundii. Chce zawładnąć królestwem, wykorzystując do tego królewskie dzieci. W ten sposób księżniczka zostaje uwikłana w wydarzenia znane dziś jako Wojna Stuletnia. Katarzyna zostaje wysłana do zakonu, z dala od ukochanej Mette.
Po dziesięciu latach wraca na dwór i wpada w sam środek intryg i wojny. Choć księżniczka nie ma  doświadczenia, to jest bardzo inteligentna i odważna. Wie, że zawsze może liczyć na swoją lojalną nianię i już nigdy nie zamierza się z nią rozstać. 
Całą historię z bitwą pod Azincourt w tle opowiada właśnie Mette, prosta kobieta z pospólstwa, która ma dużo zdrowego rozsądku i sprytu. Jej oczami obserwujemy napiętą sytuację na dworze, schizofrenię króla, zmienną królową, manipulacje, okrucieństwo i strach, a przede wszystkim obowiązek. W końcu księżniczka będzie musiała wyjść za króla Anglii, Henryka V...

Jedyny porządny portret, który można znaleźć w internetach: Catherine de Valois według Wikipedii. Podobno była ładniejsza. Oby.

XV wiek nie był łatwy, a powieść jest niesamowicie lekka i wciągająca. Mette opowiada bardzo przystępnie i realistycznie, a jej poglądy są bliskie współczesnemu podejściu do wielu spraw. Przede wszystkim od pierwszych stron czytelnik przejmuje się losami niańki i jej księżniczki. Nie da się ich nie lubić, nie da się nie przeżywać ich dramatów bez emocji. I nie trzeba się znać na historii, by z przyjemnością śledzić tę średniowieczną przygodę.
Harper Collins wydało już drugą część cyklu, The Tudor Bride, a także Red Rose, White Rose o Wojnie Dwóch Róż. U nas na razie mamy pierwszą część od Wydawnictwa Literackiego. Ale i tak się cieszę z tego, jak dobrze sobie radzą powieści historyczne.

Druga część cyklu o Katarzynie Walezjuszce. Mam nadzieję, że wkrótce w Polsce.

27 komentarzy:

  1. Jeśli chodzi o powieść - jestem na tak. Ale ta okładka...bardzo mi się nie podoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwsza nie jest taka zła, ale zdecydowanie nie podoba mi się do drugiej części:/

      Usuń
  2. Okładka zdecydowanie jest zbyt prosta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie mogłaby być bardziej klasyczna, więc prostsza...

      Usuń
  3. Ja bym chętnie sięgnęła :) dla mnie idealna

    OdpowiedzUsuń
  4. Niezbyt często (właściwie prawie nigdy) sięgam po powieści historyczne, ale poczułam się zainteresowana tym tytułem po Twojej recenzji. Co więcej myślę, że mogłaby mi się spodobać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Książki historyczne jak najbardziej lubię:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dawno nie czytałam dobrej, wciągającej powieści historycznej, więc może zajrzę do tej.

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam powieści historyczne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki nim zakurzone postacie z kart historii stają się żywe i namacalne, to fantastyczne:)

      Usuń
  8. ludzie złoci, co za okładki... aż od patrzenia boli. nie wiem, czy wyciągnęłabym taką książkę w miejscu publicznym (trzeba by to chyba jakimś papierem obłożyć)

    ale wierzę na słowo, że zawartość lepsza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, że te okładki nie są najlepsze, wyglądają trochę tandetnie, a szczególnie ta pierwsza, ale czytałam straszne paskudztwa w takich właśnie podobnych okładkach, a to paskudztwo nie jest, bardzo przyjemnie się czyta:)

      Usuń
  9. Okładki przyprawiają o zawał, ale i tak przeczytam tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Hmm nie czytałam tego.. może kiedyś po to sięgnę :)
    http://ever-books-world.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciężko mi przekonać się do powieści historycznych, a to tylko dlatego, że mam złe wspomnienia z historią z czasów szkolnych. Trafiłam na wyjątkowo ambitną historyczkę, która wymagała od nas bardzo wiele. Wiem, że chciała dobrze, ale w moim przypadku przyniosło to odwrotny skutek od zamierzonego.

    OdpowiedzUsuń
  12. kompletnie nie dla mnie :) Nie lubię powieści historycznych.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. przeczytane. Momentami było ciężko, te powieści są jak dla mnie bardzo bezpośrednie takie wręcz fizjologiczne.
    Sprawiły że zatęskniłam za siostrami Bronte, Olgą Tokarczuk albo Ćwiekiem choćby ;)
    Btw, czytałaś może "Projekt Bronte"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fizjologiczne? Jak dla mnie właśnie dobrze, że pokazują fizyczność bohaterów, dzięki nim stają się naprawdę postaciami z krwi i kości dla czytelnika.

      Nie, nie słyszałam o tej książce, choć mimowolnie poluję na wszystko, co związane z mieszkankami plebanii w Haworth. Dzięki za polecenie!

      Usuń
  14. Rzadko czytam powieści historyczne, ale jeśli np. poglądy bohaterki są podobne do współczesnych, myślę, że by nie irytowała uległością czy niepewnością i łatwiej by się książkę czytało :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak rzeczywiście lekka, to polecę kuzynce. Ona takie właśnie z tych tematów lubi :).

    OdpowiedzUsuń
  16. Muszę przeczytać, książki historyczne lubię, zawsze można się z nich czegoś ciekawego dowiedzieć :)

    OdpowiedzUsuń