Drop Down MenusCSS Drop Down MenuPure CSS Dropdown Menu

wtorek, 1 stycznia 2019

PODSUMOWANIE! Kolejny rok rozkmin, rozkminy roku 2018


Witam Was wszystkich w nowym, 2019 roku!


Co roku z okazji pierwszego stycznia uraczam Was rozminami roku ubiegłego (2013201420152016 i 2017). Stąd też niezmiennie czas na zwyczajowe podsumowanie i rozkminowe nagrody, tym razem przyznawane lekturom, filmom i serialom, które poznałam w 2019!

Czytanie


W zeszłym roku postanowiłam wrzucić na luz i przestać się przejmować statystykami. Dzisiaj, po przemyśleniach z Literackiej Stolicy, mówię: przeszłam na slow bookblogging. Wyszło mi to na dobre, bo po raz pierwszy od dawna znów wyszłam poza moje standardowe 52 książki. 56 książki i 8 komiksów i mang to jak na mnie naprawdę świetny wynik! Mogę się poklepać po plecach.

A biorąc przykład z matki chrzestnej wykresów noworocznych, Ekrudy, przygotowałam własne zestawienie!


W tym roku przeczytałam o 4227 stron więcej niż w ubiegłym. Najwięcej czytam literatury pięknej, publicystyki (wspólny worek, do którego wrzucałam biografie, autobiografie, poradniki i zbiory esejów) i science-fiction (postanowienie poznawania klasyki s-f się powiodło!).

Słabo z klasyką i fantasy. Wśród moich lektur z perspektywy czasu widzę sporo niepotrzebnych śmieci. Moje wewnętrzne postanowienie to wybierać rzeczy bardziej wartościowe, a nie gonić za zapowiedziami ekranizacji słabych książek ;)

Najwięcej na tapecie było Kisiel, bo aż cztery książki, a to wszystko przez to, że tyle miała nowości w tym roku, że nie dało się opędzić. Nie, żebym narzekała.

Najbardziej rozczarowuję co roku samą siebie nierówną reprezentacją pisarek w stosunku do pisarzy. W tym roku muszę znów sobie obiecać, by trzymać rękę na pulsie i uważniej wybierać lektury jeśli chodzi o to kryterium.

Ciekawe jest to, że w zeszłym roku przesłuchałam tylko jednego audiobooka, a w tym roku aż 16, co daje ponad ćwierć wszystkich czytanych książek, zajmując zeszłoroczne miejsce książek elektronicznych. Papier trzyma się wciąż mocno, choć trochę słabiej niż w ubiegłym roku, za to ebooki kuleją.

Najdłuższą przeczytaną książką było Małe życie Yanagihary (720 stron), a najkrótszą – O bibliotece Eco (48 stron). W stosunku do zeszłego roku widzę tutaj tendencję zniżkową w obu kategoriach.

Jak co roku, jest dobrze!


Blog 


Wielkim tegorocznym przygnębieniem jest dla mnie zmniejszenie zainteresowania, jakim Rozkminy cieszą się na Facebooku. W ubiegłych latach pojawiało się po dwieście, sto pięćdziesiąt nowych dusz rocznie, które zaczynały obserwować fanpage, a w tym roku to ledwie pięćdziesiąt osób. Wyświetlenia samego bloga też minimalnie spadły. Mam wrażenie, że niedługo Instagram nadgoni wyniki Facebooka, bo mam tam 488 obserwujących. Wiem, że nie ma co się szczególnie przejmować, szczególnie mając na celowniku blogowanie jako hobby i w wersji slow, ale wciąż, to trochę martwi.

Dlatego jeśli macie dla mnie jakieś rady czy uwagi, by Rozkminy kwitnęły, a Hadynie żyło się przyjemniej, piszcie koniecznie ;)


A Wy – o czym najchętniej czytacie lub przeczytalibyście na Rozkminach w nowym roku?


A teraz czas na Rozkminowe nagrody 2018!


1. Najgłębsze rozkminy



Największe odkrycie i zachwyt, a co za tym idzie, głębokie rozkminy niekwestionowanie wywołał Hyperion i Upadek Hyperiona Dana Simmonsa. Do tej pory pluję sobie w brodę, że nie przeczytałam wcześniej tej fascynującej, pięknie rozplanowanej, skomplikowanej historii science fiction.

2. Największy kradziej czasu



Po dłuższym zastanowieniu książką, która wciągnęła mnie najszybciej, najbardziej i nie chciała wypuścić dopóki nie skończę, było Carry on Rainbow Rowell. Jak ja tę babkę uwielbiam.

3. Największe zaskoczenie 



Trudno mi powiedzieć, co jest większym zaskoczeniem, czy to, jak bardzo nie przypadł mi do gustu Fahrenheit 451 Bradbury'ego, czy to, że zupełnie bez żadnego problemu udało mi się szybko przeczytać Biegunów Tokarczuk, do których podchodziłam co najmniej trzy razy w ciągu ostatnich dziesięciu lat i ani razu nie skończyłam. Chyba jednak najdziwniejsza historia, która mnie zafascynowała, to ta kryjąca się za Kontaktem Carla Sagana.

4. Najlepszy ubaw podczas czytania



Z jednej strony absolutnie bezbłędni byli Chłopaki Anansiego Gaimana, z drugiej Rozdarta zasłona Szymiczkowej wywoływała salwy śmiechu i uporczywe próby czytania całych fragmentów szanownemu małżonkowi, który opędzał się jak mógł, ostatecznie jednak wygrywa Nomen omen Marty Kisiel i te kajdany fałszywej cnotliwości, ten nieokiełznany erotyzm, co ma kipieć i buchać, i w ogóle kusić, dziecko, kusić!

5. Największy gniot 



Ze wszystkich lektur najgorzej wspominam i najbardziej żałuję czasu na czytanie poświęcone nijakiego, nudnawego i dziecinnego young adult Żywe maszyny Philipa Reeve'a. A szkoda, bo w końcu to steampunk... 

6. Najlepszy komiks



Pomimo lektury ostatniej Jessiki Jones, Róży Wersalu czy komiksów Kate Beaton oraz Sarah'y Andresen, zwycięża prześliczna, urokliwa, osadzona na Śląsku baśń o XIX-wiecznej dziedziczce, Helena Wiktoria Katarzyny Witerscheim.

7. Serial roku



Uch, jakiż trudny wybór! Od prześlicznej, baśniowej Hildy, przez często okrutne, nowatorskie Black Mirror, bezbłędną estetycznie Sabrinę, po bliską sercu Aggretsuko czy wciągającego, naprawdę dobrego Bojacka Horsemana...  Mimo wszystko, podsumowując ogólny czynnik „aww” i opanowanie myśli, wybór jest prosty. Najczęściej wołałam do ludzi: „Oglądaj Voltrona!”

8. Film roku



Podobnie z wyborem najlepszego filmu, jaki widziałam w tym roku, nie m łatwo. Rok zaczął się od przeżycia, jakim było Disaster Artist, potem świetny Kształt wody, wzruszający Coco, wyśmienity Deadpool 2, genialny powrót Iniemamocnych, charakterystyczny Don Kichot, bardzo dobry BlacKkKlansman, absurdalna i prześmieszna Hydrozagadka... ale film, który zrobił największe wrażenie, prześliczny wizualnie, pomysłowy i nowatorski w montażu, bardzo bliski medium komiku, porywający w muzyce i łapiący za serce jeśli chodzi o postacie, był Spider-Man: Into the Spider-Verse. To jest ten film, który może być przełomem jeśli chodzi o filmy animowane.



Wyróżnienie!

Dla Bohemian Rhapsody za zachęcenie mnie do poznania bliżej Freddiego, wywołania małej obsesji i odkrywania nieznanych wcześniej obszarów twórczości Queen ;)


I to by było na tyle.

Znakomitości w 2018!

0 komentarze:

Prześlij komentarz